
KK.YE
Feed
Feed
Przypięte
Ten korpus, który był szlifowany przez dwa miesiące, pojawił się już raz 4 lata temu
Rzadko przeglądam stare wykresy, ale dziś nie mogłem się powstrzymać. BTC w przedziale od 58 000 do 67 000 już od prawie dwóch miesięcy porusza się tam i z powrotem, świeca po świecy, niemal idealnie nakładając się na kształt z okresu od czerwca do sierpnia 2022 roku. Ta sama wąska amplituda, ten sam coraz słabszy wolumen, te same próby wybicia w górę, na które nikt nie odpowiada.
Niektórzy na widok 2022 roku od razu myślą o tym, co się potem wydarzyło. Wyjaśnijmy to od razu: podobieństwo kształtu nie oznacza takiego samego zakończenia. W tamtym roku gwałtowny spadek był wynikiem pojedynczego, nagłego zdarzenia, a nie naturalnego ruchu świec. Stare wykresy dają tylko jedną lekcję: w takich formacjach pieniądze zwykle nie szykują się do wejścia, lecz powoli się wycofują.
Obecny poziom płynności wygląda dokładnie tak. USDT spadł z 190 miliardów do 183 miliardów, USDC z 79,5 miliarda do 72 miliardów, razem na rynku ubyło 14,5 miliarda. Stablecoiny to w gruncie rzeczy gotówka, która może natychmiast stać się zleceniem kupna, a ich ilość maleje, więc pieniędzy na rynku jest coraz mniej. Premia Coinbase jest ujemna już ponad 80 dni z rzędu, ostatnio -0,0978, co pokazuje, że popyt w USA jest słaby – ujemna premia oznacza brak pośpiechu w zakupach.
200-tygodniowa średnia krocząca wynosi 63 657, to średni koszt wszystkich kupujących z ostatnich czterech lat. Cena właśnie do niej doszła, ale wolumen nie podąża. Wejście bez wolumenu jest prawie jak brak wejścia.
Czego brakuje? Mówiąc wprost – nowych pieniędzy. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy nie brakowało wydarzeń: ETF BTC od BlackRock zanotował cztery dni z rzędu netto napływu 9 269 monet, a na łańcuchu pojawiły się informacje o wielorybach, które łącznie zwiększyły pozycję o 38 000 monet. Każda z tych informacji jest imponująca, ale cena stoi w miejscu, co oznacza, że te zlecenia kupna pochłaniają stare tokeny od innych, a nie nowe środki z zewnątrz. Rynek o stałej podaży tak działa – monety przechodzą z jednej kieszeni do drugiej, całkowita ilość się nie zmienia, więc wykres nie rośnie.
Dlatego przez ostatnie dwa miesiące najwyższym kosztem nie było błędne wyczucie kierunku, lecz bycie zamiatanym tam i z powrotem między dwoma murami. Na górze 67 300 blokuje kilkanaście miliardów krótkich pozycji, na dole 61 456 leży kilkanaście miliardów długich. Goniąc cenę w środku, płacisz sporo za prowizje, poślizgi i koszty finansowania. Teraz traktuję ten okres jako fazę obserwacji, zmniejszam pozycję i czekam, aż przynajmniej dwa z trzech wskaźników się odwrócą: całkowita podaż stablecoinów przestanie spadać i zacznie rosnąć, tygodniowy netto napływ ETF stanie się dodatni, premia Coinbase wróci na plus. Dopóki nie będzie dwóch z nich, każdą świecę wzrostową traktuję jako zamknięcie krótkich pozycji, a nie wejście nowych pieniędzy.
Patrząc długoterminowo, konsolidacja sama w sobie nie jest zła – tokeny przechodzą z rąk tych, którzy nie potrafią ich utrzymać, do tych, którzy potrafią, a gdy nastąpi prawdziwy spadek, sprzedaży będzie mniej. Problem w tym, że ten proces nie ma harmonogramu – może potrwać kolejne dwa miesiące, a może ktoś ruszy już w przyszłym tygodniu.
A jak wygląda Twój zrzut ekranu z pozycją? Czy przez te dwa miesiące jest na zielono, czy na czerwono? W takiej konsolidacji wybierasz czekać bez pozycji, czy trzymać połowę i przetrwać?
Snapshot 08 sie 2026, 05:23
Pierwszy instytucjonalny fundusz dochodów on-chain osiągnął ponad 100 milionów już dostępnych
Instytucje wchodzą na on-chain, robiąc kolejny solidny krok naprzód. Sharplink i Galaxy Digital wspólnie uruchomiły Galaxy Sharplink Onchain Yield Fund, który jest pierwszym na świecie instytucjonalnym funduszem specjalizującym się w inwestowaniu środków w strategie dochodów on-chain i powiązane projekty inwestycyjne. Fundusz jest zarządzany przez Galaxy, z początkowym zobowiązaniem kapitałowym w wysokości 125 milionów dolarów. Skąd pochodzi kapitał: Sharplink wyłożył 100 milionów ze swoich rezerw ETH zabezpieczonych stakingiem, a Galaxy dołożył 25 milionów.
Znaczenie tej sprawy nie tkwi w samej kwocie 125 milionów, lecz w tym, że instytucjonalne dochody on-chain wreszcie mają formalny nośnik. W przeszłości tzw. dochody on-chain pochodziły albo od detalicznych użytkowników kopiących na Curve czy Aave, albo od instytucji prywatnie tworzących produkty strukturyzowane OTC, bez żadnej oficjalnej licencji funduszu czy regularnych raportów. Teraz dwie notowane spółki przekształciły to w zgodny z przepisami fundusz, co otwiera drzwi dla konserwatywnych kapitałów, takich jak fundusze emerytalne czy biura rodzinne: chcąc inwestować w dochody on-chain, nie muszą sami zarządzać portfelami ani rozumieć smart kontraktów, wystarczy kupić udziały.
Mówiąc wprost, ten typ funduszu zarabia na niskim lub umiarkowanym ryzyku spreadów on-chain, np. stakingu z nagrodami blokowymi, arbitrażu bazowym, strategiach delta neutralnych, przenosząc instytucjonalne praktyki z TradFi na skalę on-chain. Galaxy sam jest dużym stakerem, dysponującym ogromnymi zasobami ETH, co jest nieosiągalne dla detalistów. Jego wejście ustala instytucjonalną cenę bazową dla dochodów on-chain, co sprawi, że dla detalistów ręczne kopanie i szukanie okazji stanie się jeszcze trudniejsze.
Dla nas, detalistów, jest to miecz obosieczny. Pozytywną stroną jest to, że instytucje wnoszą kapitał i ramy zgodności, co wymusi większą przejrzystość i bezpieczeństwo strategii dochodów on-chain, takich jak staking, restaking czy strategie delta neutralne, które przestaną być branżowym żargonem. Negatywną stroną jest to, że gdy duże pieniądze wchodzą z niższymi kosztami, przestrzeń na nadzwyczajne zyski z ręcznego kopania dla detalistów będzie się kurczyć, a te kilka punktów procentowych, które zarabiasz ciężką pracą, mogą być właśnie tymi, które instytucje zbiją dzięki skali.
Nie zapominajmy, że Sharplink ma już ponad 100 milionów rezerw ETH, więc te 100 milionów, które zainwestował, to bardziej zgodny z przepisami sposób na generowanie dochodu z własnych rezerw. BTC jest teraz na poziomie 65044, ETH 1922, a okres konsolidacji to właśnie czas, gdy infrastruktura dochodów on-chain jest cicho budowana. Gdy nadejdzie kolejna fala rynku, kanały wejścia dla tych funduszy mogą być już gotowe.
Czy rozważyłbyś powierzenie części swojego portfela takim funduszom dochodów on-chain, czy wolisz samodzielnie zarządzać kluczami prywatnymi i samemu zarabiać te zyski?
Osoba, która została zniszczona przez rynek, stała się teraz najbardziej pożądaną w Dolinie Krzemowej
Pod koniec lipca 25-letni Leopold prawdopodobnie nie miał łatwego życia. Jego fundusz Situational Awareness stracił w ciągu miesiąca 67% wartości, zmuszony był sprzedać swój portfel długich i krótkich pozycji o wartości ponad 10 miliardów dolarów Citadel z ponad 10% dyskontem. Co oznacza dyskonto powyżej 10%? To znaczy, że druga strona wie, że musisz sprzedać i nie masz pola do negocjacji.
Zwykle po takim wydarzeniu człowiek powinien się na jakiś czas wycofać. Tymczasem stało się odwrotnie.
W ciągu kilku dni wielu inwestorów z Doliny Krzemowej skontaktowało się z tym funduszem, wyrażając chęć dokapitalizowania go. Pat Grady z Sequoia publicznie stwierdził, że Leopold będzie ważną postacią w Dolinie Krzemowej na dłuższą metę. Doświadczony inwestor Elad Gil ogłosił, że po raz pierwszy aplikuje o inwestycję w ten fundusz. Logan Bartlett z Redpoint wyraził się jeszcze bardziej dosadnie, mówiąc, że istnieje tutaj archetyp bohatera – Leopold został uderzony, ale to zjednoczyło wszystkich.
Co ciekawe, fundusz odpowiedział, że na razie nie przyjmuje nowych środków.
Leopold sam w liście do inwestorów napisał, że wyczyścił cały dźwignię, traktując tę sytuację jako kosztowną, ale bezcenną lekcję, przynajmniej na razie nie będzie korzystał z głównego brokera bankowego do zwiększania pozycji. Dla kontekstu, fundusz w tym roku nadal osiągnął około 80% zysku, a pozostały portfel ma wartość około 10 miliardów dolarów.
Więc nie stracił całych pieniędzy, po prostu użył zbyt dużej dźwigni w kierunku, który sam uznał za słuszny. Niesamowite zyski z pierwszej połowy roku są prawdziwe, a 67% strata w lipcu też jest prawdziwa – oba te wyniki pochodzą z tego samego portfela. Akcje z sektora przechowywania i mocy obliczeniowej spadły w lipcu o ponad 30%, a krótkie pozycje na akcjach oprogramowania odbiły się, więc był atak z obu stron, a w środku była prawie czterokrotna dźwignia.
Ocena Wall Street jest zupełnie inna. Założyciel S3 powiedział, że to pozycja super skoncentrowana, super zatłoczona i jednocześnie z super wysoką dźwignią. Barclays wcześniej odmówił przyjęcia go jako klienta, argumentując to zbyt dużą koncentracją ekspozycji branżowej.
Profesor z Uniwersytetu Nowojorskiego wyjaśnił to bardzo trafnie: Dolina Krzemowa nagradza tych, którzy mają rację w kierunkach przełomowych technologii, a Wall Street nagradza tych, którzy osiągają skorygowany o ryzyko zwrot, jednocześnie chroniąc kapitał. Ta sama osoba oceniana jest według dwóch systemów – jeden to bohater, drugi to przykład negatywny.
My znamy ten scenariusz bardzo dobrze. Rozliczenia na łańcuchu nigdy nie pytają, czy masz rację, cena dotrze do linii i cię rozliczy. Dźwignia nie zabiera zdolności oceny, ale prawa do czekania. Możesz mieć rację na końcu, ale nie dożyjesz tego momentu.
I tu pojawia się pytanie. Ktoś, kto raz dobrze obstawił kierunek, raz został z rynku wyrzucony, a teraz mówi, że już nie używa dźwigni. Czy dałbyś mu pieniądze?
Po miesiącu trzymania się poziomu 65 tysięcy, został on przebity
Rano po otwarciu aplikacji BTC pokazywał 64974,5, dokładnie tuż poniżej 65000. Linia cenowa na OKX pokazuje, że 24-godzinny wzrost to tylko 0,13%, co oznacza, że cały wczorajszy odbicie zostało oddane. Ta liczba wygląda niepozornie, ale dla osób zajmujących się trendami jest jasne, że 65000 to nie jest zwykła okrągła liczba; znajduje się dokładnie pomiędzy średnią ceną zakupu krótkoterminowych posiadaczy na poziomie 67523 a 200-tygodniową średnią kroczącą na poziomie 63657 — powyżej są osoby, które weszły na rynek w ciągu ostatnich pięciu miesięcy i nadal są pod wodą, poniżej jest średni koszt wszystkich kupujących z ostatnich czterech lat. Obie strony są blisko, a cena utknęła pośrodku, co jest najbardziej frustrujące, bo nie może ani wzrosnąć, ani mocno spaść.
Przeglądając mój dziennik transakcji, widzę, że przez ponad miesiąc BTC oscylował między 58 a 67 tysiącami, a dzienne wahania o tysiąc punktów były na porządku dziennym. Dzisiejsze przebicie bardziej przypomina delikatne przebicie linii, która utrzymywała się przez około 30 dni, a nie gwałtowną wyprzedaż. Spójrz na wolumen obrotu — kilka dużych giełd nadal notuje dzienne obroty powyżej setek miliardów, a ta jedna transakcja nie wywołała żadnej fali, nawet nie powstała kropla. Jeśli już, to raczej nikt nie chciał kupować, a po długim bocznym ruchu cena naturalnie zaczęła się zsuwać, bo rynek stracił kierunek i podążył tam, gdzie opór był najmniejszy.
Warto bardziej zwrócić uwagę na ogólny poziom płynności. W ciągu ostatniego miesiąca USDT spadł z 184,2 mld do 183,1 mld, USDC z 73,28 mld do 72,15 mld, razem ubyło 2,23 mld. Rury są naprawiane, baseny przeciekają, gotówka w rękach kupujących cicho się kurczy. Coinbase ma ujemną premię już od 82 dni, ostatnio -0,0759, co oznacza, że po stronie USA brakuje chętnych do aktywnego podnoszenia cen i kupowania. Z kolei ETF notuje pięć dni z rzędu napływu netto, tylko wczoraj wpłynęło 98,84 mln, ale w porównaniu do dziennych obrotów rzędu setek miliardów, ta kwota nie jest w stanie poruszyć rynku, co najwyżej podtrzymuje wsparcie, ale nie zapełnia dziury po odpływie stablecoinów.
Ten boczny ruch najbardziej testuje cierpliwość, a nie umiejętności techniczne. Ta górna ściana to kilkanaście miliardów dolarów pozycji krótkich, a dolna linia to koszt kupujących z ostatnich czterech lat. Cena skacze między tymi dwoma ścianami, a opłaty transakcyjne i koszty finansowania są pobierane codziennie — kto pierwszy straci cierpliwość, ten przegrywa. Widziałem wielu, którzy w tym zakresie często wchodzili i wychodzili, a zarobione na opłatach prowizje nie pokrywały strat z pojedynczych gwałtownych ruchów.
Dlatego dzisiejsze przebicie traktuję tak: nie jako zmianę trendu, ani jako zapowiedź krachu. To tylko kolejne przypomnienie, że boczny ruch jeszcze się nie skończył, zarządzanie pozycją jest ważniejsze niż zgadywanie kierunku, a zlecenia najlepiej składać z dala od najcieńszych godzin nocnych, by nie próbować testować rynku, gdy nikt nie kupuje.
A wy dzisiaj — zostaliście wyczyszczeni stop lossami, czy leżycie bez ruchu?
Haker, który ukradł 1,5 miliarda, został pozwany przez giełdę
Jedna z giełd pozwała do sądu organizację hakerską na poziomie państwowym. Bybit w sądzie okręgowym Dystryktu Kolumbii w USA pozwał Koreę Północną, jej agencję wywiadowczą Reconnaissance General Bureau oraz słynną grupę Lazarus — tę samą, która w zeszłym roku ukradła od Bybit 1,5 miliarda dolarów. Co ważniejsze, sąd federalny USA wydał wstępny zakaz, zamrażając część skradzionych aktywów i zakazując ich przenoszenia lub dysponowania nimi podczas trwania procesu. To krok, który wiele oszukańczych giełd chciało podjąć, ale nie mogło, ponieważ przeciwnik nie jest zwykłą firmą, którą można wezwać do sądu.
Jeszcze niedawno taka sytuacja była nie do pomyślenia. Gdy giełda zostaje zhakowana, zwykle kończy się to na poniesieniu strat, wypłacie odszkodowań, wzmocnieniu kontroli ryzyka i ewentualnym zgłoszeniu na policję, rzadko kiedy państwowi aktorzy trafiają bezpośrednio do sądu. Tym razem Bybit wybrał drogę roszczeń cywilnych, a nakaz zamrożenia oznacza, że te aktywa są tymczasowo niedostępne, co pozwala zabezpieczyć część skradzionych środków i umożliwia dalsze dochodzenie, wydłużając łańcuch odpowiedzialności oraz tworząc precedens dla innych poszkodowanych.
Ale trzeba jasno powiedzieć: to nie znaczy, że całe 1,5 miliarda zostanie odzyskane. Śledzenie na łańcuchu pozwala zlokalizować część przepływów, ale odzyskanie wszystkiego jest niemal niemożliwe, a Korea Północna na pewno nie stawi się dobrowolnie w sądzie, a nawet jeśli zapadnie wyrok, może on nie zostać wykonany. Ten proces to przede wszystkim ujawnienie rachunków, stworzenie prawnej podstawy do dalszej presji i blokady aktywów oraz ostrzeżenie dla branży: jeśli nawet duża giełda może stracić 1,5 miliarda na rzecz hakerów państwowych, to bezpieczeństwo nigdy nie jest gwarantowane.
Dla nas samych lekcja jest stara jak świat: nie trzymaj wszystkich środków w jednym miejscu. Uprawnienia do wypłat, cofanie autoryzacji, dokładne sprawdzanie treści przed podpisaniem — to proste działania, które naprawdę chronią życie. W dniu ataku posiadanie własnych kluczy prywatnych jest ważniejsze niż jakiekolwiek przeprosiny, a gdy platforma mówi o aktualizacji systemu, najlepiej mieć kopię swoich środków gdzie indziej, by nie żałować, gdy kanały wypłat zostaną zamknięte.
Patrząc wstecz, największą wartością tej sprawy może być efekt odstraszający. W przeszłości organizacje hakerskie działały niemal bezkosztowo, a ryzyko pociągnięcia do odpowiedzialności było znikome. Gdy giełda zdecyduje się na międzynarodowe ściganie i uzyska nakaz zamrożenia od sądu, przyszli przestępcy będą musieli się dwa razy zastanowić. Powoli, ale kierunek jest właściwy.
Czy uważasz, że takie międzynarodowe pozwy naprawdę mogą przestraszyć hakerów?
Korea zakazuje dźwigni finansowej w ETF, ale pieniądze uciekają do Hongkongu
Koreańskie pojedyncze akcje z dźwignią i odwrócone ETF-y schłodziły się szybciej niż oczekiwano. Nowe przepisy weszły w życie zaledwie tydzień temu, a łączna wartość obrotu 16 produktów spadła do 9412 miliardów KRW, przez dwa kolejne dni handlowe spadając poniżej 10 bilionów, podczas gdy ostatniego dnia przed regulacjami było to 12,45 biliona. Z 12 bilionów do mniej niż 1 biliona w zaledwie siedem dni, spadek o ponad 90%, niemalże gwałtowny zanik, gdzie wcześniej było gorąco, teraz jest bardzo spokojnie.
Przyczyną jest ten próg: od 31 lipca indywidualni inwestorzy detaliczni chcący grać na pojedynczych akcjach z dźwignią muszą mieć depozyt zabezpieczający podniesiony z 10 milionów KRW do 30 milionów KRW w gotówce. Brak wystarczających środków oznacza zamknięcie połowy drzwi. Udział tych produktów w obrotach ETF w Korei spadł z 30-40% przed regulacjami do 5,6%. Dawne obroty rzędu kilkunastu bilionów dziennie praktycznie zniknęły, pozostali są tylko doświadczeni inwestorzy i instytucje, które spełniają wymagania.
Ale pieniądze nie zniknęły, tylko się przeniosły. Koreańskie organy regulacyjne same przyznają, że po wprowadzeniu przepisów obroty pojedynczych akcji z dźwignią spadły, ale obroty ETF-ów z dźwignią na półprzewodniki wzrosły, a część kapitału przeniosła się do podobnych produktów notowanych w Hongkongu — na przykład CSOP SK Hynix z dźwignią 2x, jeden z największych pod względem kapitalizacji rynkowej pojedynczych akcji z dźwignią na świecie. To zjawisko nazywa się efektem balonu: gdy naciskasz tu, tam się napompowuje, regulacje blokują jeden kanał, ale bańka rośnie gdzie indziej, można kontrolować rynek krajowy, ale nie zagraniczny.
Dla nas ważne nie są same obroty w Korei, ale cień tego zjawiska: gdy wysokie dźwignie są regulowane, nadmiar spekulacyjnego kapitału szuka kolejnego miejsca. W kryptowalutach memy i kontrakty zawsze były miejscem przejęcia takich emocji, gdzie regulacje są luźniejsze, tam gorące pieniądze się kierują. Regulacje mogą kontrolować rynek wewnętrzny, ale nie mogą powstrzymać ludzkiej potrzeby zwiększania dźwigni, pieniądze zawsze znajdą miejsce, różnica jest tylko w nazwie.
Ostatecznie sama dźwignia nie jest zła, zła jest sytuacja, gdy wysoką dźwignię sprzedaje się jako coś, czym może łatwo grać zwykły człowiek. Korea podniosła próg wejścia, co kosztowało spadek obrotów i aktywności. Dla nas wystarczy zapamiętać jedno: rynek nigdy nie brakuje kanałów do zwiększania dźwigni, brakuje ludzi, którzy potrafią się kontrolować. Regulacje blokują jeden koniec, gorące pieniądze wchodzą drugim, to stary scenariusz, prawdziwym ryzykiem nie są regulacje, ale emocje pchające nas do jeszcze bardziej ryzykownych miejsc.
Czy znasz kogoś, kto został oszukany przez takie produkty z wysoką dźwignią?
Robinhood mówi, że chce mieć zarówno akcje, jak i Meme coin
Ktoś w grupie udostępnił wywiad, w którym Johann Kerbrat z działu kryptowalut Robinhood powiedział szczerze: ich łańcuch Robinhood Chain ma na celu zrównoważenie tradycyjnych produktów finansowych — tokenizowanych akcji, instrumentów pochodnych — oraz Meme coinów. Mówiąc wprost, to ta grafika CEO: dwa wilki, jeden RWAs, drugi Memes, oba muszą być utrzymywane, jeden zajmuje się poważnym biznesem, drugi ruchem, żadnego nie można stracić.
Ten łańcuch po miesiącu od uruchomienia rzeczywiście robi wrażenie. TVL sięgnął prawie 800 milionów dolarów, obsłużył ponad 200 milionów transakcji. Kerbrat ujawnił też, że wybór Ethereum Layer-2 to sposób na skorzystanie z gotowego bezpieczeństwa i decentralizacji, aby skupić się na produkcie. Ostatecznym celem nie jest walka o istniejących użytkowników innych łańcuchów, ale dotarcie do tych, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z kryptowalutami — w jego słowach: jeśli uda się przyciągnąć kilkadziesiąt milionów klientów do wypróbowania tego łańcucha, to będzie wielki sukces, bo przyrost jest ważniejszy niż baza, a baza użytkowników innych łańcuchów jest już dawno podzielona.
To podejście jest bardzo Robinhoodowe. Mają już 28 milionów użytkowników, dzienny wolumen transakcji kryptowalutowych bliski 400 milionów dolarów, a akcji prawie 16 miliardów. Traktują RWA jako poważny biznes, a Meme jako haczyk na ruch, nowi użytkownicy najpierw przyciągani są przez cat coin, a potem stopniowo przechodzą do tokenizacji akcji. CashCat, który niedawno przekroczył kapitalizację 200 milionów, jest przykładem tej strategii, pokazując, że broker z własnym ruchem może grać w meme i to jest przewaga, której tradycyjne projekty kryptowalutowe mogą tylko pozazdrościć.
Ale nie daj się ponieść emocjom. Słowa menedżerów to obietnice, nie gwarancje. Meme szybko przychodzą i szybko odchodzą, ile z tych 800 milionów TVL to gorące pieniądze napędzane cat coinem, okaże się za kilka miesięcy. Dane z łańcucha pokazują, że tylko 1,7% nowych adresów Robinhood Chain miało kontakt z DeFi, co oznacza, że przychodzą głównie nowicjusze, którzy szybko odejdą, gdy emocje opadną, zostawiając po sobie tylko mnóstwo cat hair, a ostatni, którzy weszli, mogą zostać z problemem.
Właściwie ta strategia nie jest nowością Robinhood, giełdy już wcześniej robiły meme, ale nikt nie ma tak wielu prawdziwych akcjonariuszy. Różnica jest w dystrybucji: inni muszą wydawać pieniądze na pozyskanie ruchu, oni po prostu pokazują okienko swoim użytkownikom, co tradycyjne projekty mogą tylko zazdrościć, bo nie mają dostępu do zwykłych ludzi. Jednak nawet jeśli cat coin jest popularny, to wciąż tylko wejście na rynek, a nie maszyna do drukowania pieniędzy; aby zatrzymać użytkowników, samo meme nie wystarczy, trzeba też nakarmić tę drugą połowę wilka, czyli tokenizację akcji, inaczej ruch przyjdzie i odejdzie, a TVL spadnie szybciej niż wzrośnie.
Jak oceniasz tę strategię brokerów wprowadzających Meme?
Posiadacze BTC dostają za darmo kopię nowego łańcucha
Jest nowy łańcuch o nazwie ECX, który robi coś dość odważnego: na określonej wysokości bloku kopiuje całą historię transakcji Bitcoina. Poza częścią Satoshiego Nakamoto, prawie wszyscy posiadacze BTC otrzymają równoważną ilość ECX. Sieć Bitcoin pozostaje bez zmian, co oznacza, że dostajesz dodatkową kopię z niczego, posiadanie tokenów jest darmowe i nie wymaga żadnych działań z twojej strony, nawet odbiór jest automatyczny.
Początkowo planowano jednorazowy hard fork 23 sierpnia, teraz podzielono go na trzy etapy. Deweloper Paul Sztorc ogłosił: wersja Alpha aktywuje się 23 sierpnia na wysokości bloku 963648, wersja Beta pojawi się 20 września na bloku 967680, a pełna wersja na stałe zostanie wydana 31 października na bloku 973728. Tokeny zgromadzone w fazach Alpha i Beta będzie można zniszczyć i wymienić na oficjalne ECX po uruchomieniu stałej wersji, więc wcześniejszy udział nie jest bezcelowy, ale trzeba poczekać kilka miesięcy na realizację.
Ważne ostrzeżenie: ochrona przed powtórnym odtwarzaniem jest opcjonalna. Oficjalny portfel ją włączy i przed transakcją wyświetli ostrzeżenie. Jednak Sztorc mówi, że jeśli zignorujesz to ostrzeżenie, ECX może powtórzyć twoje transakcje Bitcoin — czyli jeśli wykonasz transfer BTC, ta operacja może zostać skopiowana na ECX i odpowiadające BTC mogą zostać również przetransferowane do nowego posiadacza. 31 października to dokładnie 18. rocznica publikacji białej księgi Satoshiego, co jest ciekawym zbiegiem okoliczności, ale oznacza też, że proces potrwa do końca roku i może pojawić się wiele niepewności.
Dla zwykłych posiadaczy darmowe tokeny brzmią kusząco, ale kwestia powtórnego odtwarzania nie może być lekceważona. Nie podpisuj tych samych transakcji na obu łańcuchach na chybił trafił, poczekaj na ostrzeżenia w oficjalnym portfelu i potwierdź je ostrożnie. Jeśli naprawdę chcesz uczestniczyć, poczekaj na stałą wersję i ustabilizowanie ekosystemu, te kilka miesięcy nie zrobi różnicy. Darmowe rzeczy często mają najdroższe pułapki ukryte w drobnym druku, jeśli nie rozumiesz, lepiej się nie ruszać.
Przy okazji, to nie pierwszy raz, gdy historia jest kopiowana w forku — Bitcoin Cash i Bitcoin SV robiły podobne rzeczy, korzystając z renomy Bitcoina do startu nowego łańcucha. Różnica polega na tym, że ECX rozciąga proces na trzy etapy trwające dwa miesiące, dając rynkowi czas na przyswojenie i przygotowanie. Zaletą jest mniejsze ryzyko problemów, wadą to, że entuzjazm może się wypalić. Dla nas, małych posiadaczy, najbezpieczniejszą strategią jest czekanie na stałą wersję, dojrzały portfel i domyślnie włączoną ochronę przed powtórnym odtwarzaniem. Darmowe tokeny nie znikną, nie warto się spieszyć o dzień czy dwa, bezpieczeństwo jest ważniejsze niż szybki odbiór.
Czy odbierzesz tę darmową kopię dla swojego BTC?
Ten, który sprzedawał przez czternaście kwartałów z rzędu, potajemnie kupił za sto miliardów Google
Góra gotówki w rękach Buffetta po raz pierwszy zaczyna się kurczyć.
Berkshire ogłosiło wczoraj wieczorem raport za drugi kwartał, rezerwy gotówkowe spadły z 397,4 mld USD w pierwszym kwartale do 365,51 mld USD, czyli o ponad 30 mld w ciągu jednego kwartału. Co ważniejsze, przerwał się rekord czternastu kolejnych kwartałów netto sprzedaży. Ostatni raz Berkshire tak wyraźnie kupowało akcje, to czwarty kwartał 2022 roku.
Na co poszły pieniądze? W drugim kwartale netto zakup akcji wyniósł blisko 20 mld USD, z czego najbardziej rzucającą się w oczy pozycją było około 10 mld USD na prywatną subskrypcję Alphabet, z przeznaczeniem na wsparcie inwestycji w centra danych AI Google. Pozostałe 6,8 mld USD to zakup dewelopera domów Taylor Morrison, 4,5 mld USD na wykup własnych akcji oraz około 3 mld USD niezidentyfikowanych zakupów na rynku publicznym, które zostaną wyjaśnione dopiero po publikacji dokumentu 13F 14 sierpnia.
Alphabet oficjalnie wszedł teraz do pierwszej piątki największych pozycji Berkshire, obok American Express, Apple, Bank of America i Coca-Coli, a te pięć firm łącznie stanowi 66% portfela akcji.
Interesujące jest to, że przez ostatnie ponad dwa lata Buffett tłumaczył, że wyceny rynkowe są zbyt wysokie i nie ma wystarczająco atrakcyjnych okazji, więc trzyma gotówkę i czeka. Po czternastu kwartałach pierwsza duża inwestycja skierowana jest właśnie na centra danych AI, które są obecnie najbardziej kontrowersyjnym i kwestionowanym segmentem pod względem wyceny.
Timing jest również bardzo delikatny. Kilka dni temu Arthur Hayes napisał długi artykuł, w którym stwierdził, że obecne nakłady kapitałowe na AI to w istocie nie inwestycje technologiczne, lecz inwestycje w nieruchomości; pożyczkobiorcy myślą, że pożyczają Apple, a tak naprawdę finansują nieruchomości Lehman Brothers, co jest oceniane jako bańka kredytowa w stylu 2008 roku, a nie bańka zysków z 2000 roku. Rynek obligacji faktycznie już się odwrócił: brytyjska firma centrów danych w połowie lipca zrezygnowała z rekordowej emisji obligacji o wartości 1 mld euro i przeszła na finansowanie bankowe, a ostatnie trzy emisje CMBS centrów danych dwie z nich musiały zwiększyć zakres wyceny; w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy premia za ryzyko tego typu aktywów wzrosła we wszystkich segmentach.
Spójrzmy też na Google. Jeff Dean odszedł po 27 latach, zakładając własny startup i zabierając ze sobą trzech kluczowych pracowników, Hassabis zrezygnował z funkcji CEO DeepMind i został przewodniczącym rady, a akcje Alphabet spadły w trakcie sesji o ponad 5%, tracąc prawie 175 mld USD wartości rynkowej. To już czwarty raz w ciągu sześciu tygodni, gdy rynek dał lekcję związaną z AI. W branży krążą też pogłoski, że Hassabis planował odejść razem z Jeffem Deanem, ale zarząd uznał, że ich wspólne odejście spowodowałoby załamanie cen akcji, więc namówiono go, by najpierw przeszedł na stanowisko przewodniczącego, a potem z godnością odszedł.
Oznacza to, że te 10 mld USD weszło na rynek w momencie największego rozproszenia nastrojów i największej wybredności rynku obligacji, i to w formie subskrypcji akcji, a nie zakupu obligacji. Ta transakcja jest zupełnie inna niż Blackstone zbierający do 36 mld USD obligacji dla Anthropic, SoftBank zastawiający udziały OpenAI na pożyczkę 10 mld USD czy Alphabet emitujący obligacje za 25 mld USD, które przyciągnęły subskrypcję na 115 mld USD. Tamte transakcje to zwiększanie dźwigni, a ta to zamiana gotówki na udziały.
Znawcy pewnie przypomną sobie preferencyjne akcje, które Buffett kupił w Goldman Sachs w 2008 roku, również w momencie, gdy nikt inny nie chciał ryzykować.
Oczywiście jest też inna interpretacja. Abel już objął stanowisko CEO, styl alokacji kapitału się zmienia, Berkshire przechodzi od cierpliwego oczekiwania do działania, co może nie mieć wiele wspólnego z tym, kto wierzy w AI, a raczej z tym, że zmienił się szef.
U nas jest natomiast niesamowicie spokojnie. Bitcoin wciąż oscyluje wokół 65 000, wieloryb, który zajął krótką pozycję na 102 mln USD, doświadczył częściowego likwidowania, uzupełnił depozyt zabezpieczający i zmniejszył pozycję do 60 mln USD, a cena likwidacji przesunęła się do 65 310. Nikt nie obstawia ani na wzrost, ani na spadek, dobre wiadomości nie powodują wzrostu, złe nie powodują spadku, i trwa to już ponad miesiąc.
Więc ta setka miliardów to czy Buffett po trzech i pół roku wreszcie zobaczył coś wartego kupna, czy po zmianie szefa Berkshire zmieniła się strategia. Jeśli to pierwsze, to rozbieżności w wycenach AI trzeba będzie przeliczyć. Jeśli to drugie, to nie ma to wiele wspólnego z tym, czy ktoś wierzy w AI, czy nie.
Na co wy bardziej stawiacie.
Ten, który kiedyś został wyrzucony z Europy, teraz może zostać zaproszony z powrotem
W maju 2023 roku, gdy Unia Europejska przyjęła MiCA, Europa zdobyła bardzo prestiżowy tytuł – pierwszego regionu na świecie, który opracował kompletne przepisy dla branży kryptowalut. Przepisy bardzo szczegółowo określały wymagania wobec emitentów stablecoinów: gdzie przechowywać rezerwy, czy można je wymienić w każdej chwili, czy trzeba mieć fizyczną obecność w Europie – wszystko było jasno wymienione. Kto nie spełniał wymagań, był wykluczany.
Potem nie trzeba wiele mówić. Parowanie USDT na kontach europejskich użytkowników stopniowo znikało, kolejne platformy wycofywały je z oferty, a Tether nie uzyskał licencji UE i został pozostawiony na zewnątrz. Z kolei Circle zdobył licencję i stał się wzorem zgodności z przepisami.
Teraz ta sprawa ma się zmienić. Według Bitcoin.com News, Unia Europejska postanowiła zrewidować MiCA, a problem, który chcą rozwiązać, jest bardzo jasny – emitenci stablecoinów spoza UE, tacy jak Tether, są wykluczeni z rynku europejskiego. Jeden z unijnych dyplomatów powiedział wprost, że ponowne omówienie tego dokumentu na tym etapie jest nieuniknione. Powód jest oczywisty – przepisy zatwierdzone w maju 2023 roku nie nadążają za rzeczywistością branży.
Prawdziwym motorem zmiany decyzji Europy nie jest Tether, lecz druga strona Atlantyku. W USA uchwalono ustawę GENIUS, administracja Trumpa mocno wspiera stablecoiny, a Europa spogląda na to i widzi, że trzyma się zasad sprzed trzech lat, zamykając największego gracza na zewnątrz, podczas gdy kanały dystrybucji dolarowych stablecoinów rosną gdzie indziej z dnia na dzień.
Najciekawsze jest to, kto zgłasza uwagi. Patrick Hansen, szef polityki UE w Circle, wcześniej ostrzegał, że obecne MiCA mają poważne luki regulacyjne, przez co europejscy użytkownicy albo nie są chronieni, albo tracą kontakt. Circle jest jednym z największych beneficjentów tych przepisów, to właśnie oni zdobyli licencję, więc logicznie im wyższe wymagania, tym lepiej dla nich. A jednak ich szef polityki mówi, że progi są problematyczne – to zdanie ma większą wagę niż jakikolwiek list lobbystyczny branży.
Co oznacza „tracą kontakt”? Wszyscy to rozumiemy. Użytkownicy nie przestaną korzystać z USDT tylko dlatego, że pary handlowe zostały usunięte – po prostu przeniosą się gdzie indziej, do miejsc bez licencji, bez ujawnień i bez zabezpieczeń. Osoby, które regulacje mają chronić, zostają wypchnięte w niewidzialny kąt. To nie jest problem tylko Europy, to ściana, na którą prędzej czy później natrafią wszystkie miejsca, które chcą kontrolować płynność przez progi wejścia.
Ambicje tej rewizji nie ograniczają się do stablecoinów – rozważane jest też objęcie regulacjami tokenizowanych płatności i tokenizowanych depozytów. To właśnie główne pola walki tradycyjnych banków przenoszących się na blockchain – Wells Fargo pracuje nad tokenizowanymi depozytami korporacyjnymi, a japońskie JPYC pozyskało finansowanie, by wypłacać kierowcom ciężarówek wynagrodzenia. Europa ewidentnie nie chce znów zostać w tyle w tej rundzie.
Więc problem jest jasny. Trzy lata temu Europa pisała przepisy, by ustanowić standard dla całej branży. Trzy lata później zmienia przepisy, bo jest pchana przez czyjś rytm. Zestaw zasad musi zostać przepisany, bo wykluczał graczy – czy to oznacza dojrzałość regulacyjną, czy kapitulację regulatorów? Jak to widzicie?
USDC, które masz, zarabia odsetki dla innych
Circle zakończył telekonferencję dotyczącą raportu finansowego za drugi kwartał, pojawiły się dwa komunikaty. Jeden to przedłużenie umowy o współpracy z Coinbase dotyczącą USDC, warunki pozostały bez zmian, USDC nadal jest głęboko integrowany z różnymi liniami produktów Coinbase, szczegóły dotyczące podziału zysków nie zostały ujawnione. Drugi to jasne oświadczenie CFO, że nie będzie kwartalnych dywidend, w skrócie: zwroty z inwestycji na platformie znacznie przewyższają wypłaty dywidend dla akcjonariuszy.
Spójrzmy na liczby. W tym kwartale całkowite przychody Circle wraz z przychodami rezerwowymi wyniosły 701 milionów dolarów, co oznacza wzrost o 7% rok do roku. Na koniec kwartału podaż USDC wynosiła 73,3 miliarda dolarów.
Po zestawieniu tych dwóch liczb sprawa staje się jasna.
USDC nie jest drukowane z powietrza, ktoś wymienia prawdziwe dolary na USDC. Wkładasz 1 dolara, Circle daje ci 1 USDC, a ten 1 dolar inwestuje w krótkoterminowe obligacje skarbowe i operacje odkupu, generując odsetki. Przy puli 73,3 miliarda dolarów, przy obecnych krótkoterminowych stopach procentowych, roczne odsetki to dziesiątki miliardów dolarów. A odsetki od twojego USDC wynoszą 0.
To nie jest krytyka, to po prostu model biznesowy stablecoina. Wymieniasz płynność i dostępność na rezygnację z odsetek. To twoja decyzja, czy chcesz to zaakceptować.
Jest jeszcze jedna ciekawa kwestia. Circle nie zatrzymuje całych tych odsetek dla siebie, dużą część musi przekazać Coinbase zgodnie z umową dystrybucyjną. Dlatego przedłużenie umowy jest tak ważne dla Circle, brak zmian w warunkach oznacza, że koszty pozostają na tym samym poziomie. Rynek wcześniej obawiał się, że Coinbase może podnieść cenę w negocjacjach, ale ten problem na razie został rozwiązany.
A co z brakiem dywidend? Firma z kwartalnym przychodem 700 milionów dolarów, która ma pieniądze na koncie, jasno mówi, że nie wypłaci dywidend akcjonariuszom, bo chce reinwestować w platformę. Circle ma obecnie ponad 150 umów dystrybucyjnych i nadal rozwija kanały. Mówiąc wprost, chce przeznaczyć te pieniądze na pozyskanie ruchu, rozwój zastosowań i partnerstw, aby umieścić USDC w jeszcze większej liczbie miejsc. Stawia na skalę, a nie na bieżące zwroty gotówkowe.
Dla nas, którzy handlujemy, to sygnał praktyczny. Emitenci stablecoinów nadal intensywnie inwestują w rozwój kanałów, co oznacza, że oceniają, iż popyt rośnie. A podaż stablecoinów to paliwo dla popytu na łańcuchu, a producenci paliwa zwiększają produkcję, co stoi w sprzeczności z danymi o miesięcznym spadku całkowitej podaży stablecoinów. Kto ma rację w tym sporze, może być ważniejsze niż to, ile ETF-ów wpłynęło w tym tygodniu.
Krótko mówiąc, ta informacja nie powinna wpłynąć na rynek, USDC nie straci wartości przez jedną telekonferencję. Patrząc długoterminowo, kto kontroluje kanały dystrybucji dolara na blockchainie, ten ma klucz do kolejnej rundy napływu kapitału.
Na koniec pytanie: ile stablecoinów trzymasz na giełdzie i w portfelu, które nie przynoszą odsetek? Czy uważasz, że to opłacalny interes?